Rodzice
Facebook
Udostępnij
LICZNIK ODWIEDZIN
753954
DzisiajDzisiaj373
WczorajWczoraj453
Ten tydzieńTen tydzień2072
Home Aktualności Biały Dunajec wita Strachówkę

Biały Dunajec wita Strachówkę

W dniach od 7 do 11 stycznia 2013 roku klasy IIA i IIB pod opieką pani Beaty Kotarby, pani Jolanty Staniszewskiej i pani Renaty Ołdak pojechały na białą szkołę. Biała szkoła… Szkoły to za bardzo nie było, ale biało było na pewno.

Jak tam będzie?

To pytanie zadał sobie chyba każdy podczas podróży.

Wraz z przebytymi kilometrami widok za oknem stawał się coraz bardziej odmienny. W Warszawie goło, a w Krakowie i Zakopanem tak biało, że tylko ta biel się w oczy rzucała. Dojechanie na miejsce było niczym zbawienie .Wszyscy, podekscytowani popędzili z walizkami obejrzeć wnętrze domu w Białym Dunajcu. Poszliśmy na obiad, ale co później się działo!? Każdy szukał pokoju dla siebie i znajomych. Szum kółek w walizkach, krzyki i wiele innych odgłosów dało się słyszeć w całym pensjonacie. Balkon, łóżka, łazienka z prysznicem, duża szafa i telewizor – wszystko, co trzeba jest.

Przed kolacją dostaliśmy kartę z matematyki, a także kazano nam wykonać plakat w grupach i umieścić na nim jedenaście ważnych zasad dotyczących pobytu w górach. Jeśli myślicie, że to koniec na dziś to się mylicie, po kolacji jeszcze reportaż o Pęksowym Brzyzku i karty pracy do tego reportażu…

Pierwsza noc naturalnie nieprzespana, ale wesoła.

 

Przewodnik Jędrek i Zakopane

Niekończący się szlak i nogi, które odmawiają posłuszeństwa – to zapamiętałam z tego dnia najlepiej.

„Macie zrytą psychę, spójrzcie, ile już przeszliście, a nie ile macie do przejścia!” – mówił Jędrek. Warto było tyle iść, by zobaczyć ogromną, bielutką górę – Kasprowy Wierch, na którą sunęła powoli malutka kolejka, zobaczyć widoki z Kalatówek , pustelnię brata Alberta, przepiękny witraż, poznać wiele ciekawostek związanych z góralami i po prostu się pośmiać. Jeszcze dyskoteka? Pomyślicie: gdzie tam, po tak męczącym dniu? A jednak. Na początku było drętwo, ale potem to chyba każdy z każdym zatańczył i nie ważne, co nas do tego skłoniło… dość powiedzieć, że czasem przymus wychodzi nam na dobre. Potworne zmęczenie i zadowolenie – tak najlepiej podsumować ten dzień.

 

Góry, górale, góralki…

Kolejny ranek zaczął się trochę nieprzyjemnie.

Dlaczego? Dlatego, że były zajęcia z chemii. Poszło jednak szybko i bezboleśnie. Czekało na nas zwiedzanie. Przeszliśmy pod Wielką Krokiew, wjechaliśmy na Gubałówkę, odwiedziliśmy Krupówki. A, no i jeszcze byliśmy wcześniej w Muzeum TPN (Tatrzańskiego Parku Narodowego). Na Krupówkach roiło się od obrazków, kubków, wisiorków, pluszaków, widoczków i innych pamiątek przypominających o Zakopanem, a budek z oscypkami minęliśmy chyba ze dwadzieścia. Na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku można było zobaczyć m.in. mogiłę Kornela Makuszyńskiego, Tytusa Chałubińskiego, Jana Pęksy, czy Sabały. Po obiadokolacji pojechaliśmy do Domu Ludowego w Bukowinie Tatrzańskiej na przedstawienie góralskie „Lykorz mimo własnyj wóle. Niektórzy mówili, że nic nie zrozumieli, ale śmiesznie było.

Atrakcje, atrakcje – codziennie czas był maksymalnie wykorzystany.

 

Na sportowo

W czwartek, zaraz po śniadaniu, wyjechaliśmy autobusem w kierunku stoków narciarskich.

Okazało się, że nawet zakładanie nart to niełatwa sprawa. O jeżdżeniu, czy hamowaniu nie mówiąc. „Szeroko, szerzej te narty!” – krzyczał nieraz instruktor. Oczywiście nie mogło obyć się bez upadków: przewrotek, fikołków i poślizgów. Osoby, którym szło dobrze, a nawet bardzo dobrze, korzystały z bardziej stromych stoków. Zabawa była świetna. Niektórzy, a może i większość chciała zostać jeszcze dłużej.

Po południu znaleźliśmy się w Aquaparku. Ciepła, miejscami bulgocząca woda sprawiła, że wcześniej zdobyte siniaki mniej bolały. Kilka różnych zjeżdżalni przyciągało wiele osób. Najdłuższa miała zielony kolor i kończyła się na zewnątrz. Nie wszyscy poszli się kąpać. Reszta grupy postanowiła skorzystać z kręgielni. Później, już po powrocie i obiadokolacji odbyła się druga dyskoteka. No i kończył się ten nasz pobyt w Białym Dunajcu…

 

Powrót do domu

Po ostatnim śniadaniu spakowaliśmy walizki i torby. Musieliśmy pożegnać się z Zakopanem, górami i śniegiem.

W czasie podróży oglądaliśmy filmy, rozmawialiśmy, spaliśmy. Pani Renata zrobiła nawet kilka ujęć śpiochom. Zrobiliśmy przystanek w Krakowie żeby zobaczyć Sukiennice i Kościół Mariacki, a potem w Radomiu w McDonaldzie. Wieczorem dotarliśmy do Strachówki.

Nie ma to jak wycieczka w góry.

Anna Jarząbek

 

 
Facebook Slide Likebox