List do rodziców

Listów się chyba nie wymyśla. Pomysły na listy raczej się rodzą i dojrzewają. Są bardziej mową faktów i przeżyć, niż realizacją własnych zamierzeń. Opowiem zatem, jak się narodził pomysł.

Najpierw jednak przypomnę, że potrzeba nawiązania z Państwem kontaktu ma już dla mnie jawną i oczywistą prawie dwumiesięczną historię. Szkoda, że pozostał to dialog jednostronny (jeśli nie liczyć zapytania ze strony rodziców „czy ja przygotowuję dzieci do I Komunii”). Nauczyłem się jednak jeszcze w liceum, że „niechaj żywi nie tracą nadziei”.

Zredagowałem i opublikowałem na ogólnodostępnej stronie szkoły dziesięć krótkich artykułów o tym, jak wyglądają nasze lekcje religii, co przyświeca i co prowadzi mnie w pracy katechetycznej od 30 lat. Zamieściłem także linki (adresy) do ciekawych stron internetowych związanych z I Komunią i przydatne teksty do oglądania, czytania, śpiewania i modlitwy z własnym dzieckiem.

W pracy wychowawczej, katechetycznej, duszpasterskiej posługiwanie się Internetem jest dzisiaj czymś nie tylko pomocnym, ale bardzo owocnym. Do takiej pracy zachęca nas (katechetów i księży papież Benedykt XVI. O nowych formach głoszenia ewangelii trzeba rozmawiać bez ustanku, także przy okazji uroczystości pierwszokomunijnych.

Pomysł na napisanie listu do Państwa narodził się w ostatni poniedziałek na katechezie w klasie 1-szej pod wpływem filmiku na YouTube i piosenki „Idzie mój Pan”

 

 

Jest to już dość stara piosenka śpiewana często na komunię świętą. Piosenkę polubiłem, filmik nie bardzo, nie jest to mój sposób przeżywania wiary. Dzieci jednak lubią takie obrazki, świecidełka i otoczkę bajkowości w religii, na pierwszym etapie rozwoju życia duchowego (wewnętrznego). Niech rozwija się ich wyobraźnia, niech przyciąga ich do religijnych treści, ale poprzestać na tym poziomie nie wolno. NIE MA WIARY BEZ MYŚLENIA. Nie ma jej także bez rozmowy i poważnego dialogu (z Bogiem, samym sobą, ze wspólnotą kościoła, czasem w szkole, parafii, w świetlicy wiejskiej, sali konferencyjnej Urzędu Gminy... lub w ostateczności w Internecie). Jesteśmy przecież w definicji kościoła czymś więcej niż tylko samorządową wspólnotą mieszkańców.

Na ostatniej lekcji z Państwa dziećmi rozmawialiśmy o konieczności czytania Pisma Świętego. „Nieznajomość Pisma Świętego to nieznajomość Chrystusa (Boga)” (św. Hieronim). Dobrze, jeśli wśród upominków komunijnych znajdzie się odpowiednia dla dziecka wersja Biblii. Pismo Święte musi iść z nami przez całe życie.

Od wielu tygodni krążą po klasie dwa egzemplarze (jeden bardzo już sfatygowany, wszystkie nasze dzieci tak samo przygotowywały się z niego do Komunii z Bogiem) książeczki o błogosławionym Franciszku z Fatimy. Są tam wielkie tajemnice i sekrety, tak dla duszy dziecka jak i dorosłego. Dla mnie też są ciągle żywe. Powtarzam dzieciom modlitwę anioła, którą błogosławione Dzieci z Fatimy przygotowywały się do przyjęcia Komunii z nieba - „Boże mój, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i miłuję Ciebie...”.  To, że wielbienie Boga i dziękczynienie (znajdowanie codziennie dziesiątek powodów, aby Mu dziękować) powinno być podstawą i sztuką katechizowania stało się dla mnie odkryciem właśnie na lekcji religii w poniedziałek, a zaczęło się od lekcji z Państwa dziećmi czekającymi na swoją Pierwszą Pełną Komunię z Jezusem z Nazaretu. Dziękuję.

To nie jest łatwy czas dla mnie i większość z Państwa zdaje sobie z tego sprawę. Są w życiu szkoły i w związku z tym w komunikacji między katechetą a rodzicami trudniejsze lata.

Spraw oczywistych nie należy przemilczać, ani chować pod dywan. W obliczu tajemnicy Eucharystii, w której mają po raz pierwszy w pełni uczestniczyć Państwa dzieci, wszystko musimy poddać pełnemu światłu i zawierzyć Miłosierdziu Bożemu.

 

Katecheta Józef