Rodzice
Facebook
Udostępnij
LICZNIK ODWIEDZIN
753461
DzisiajDzisiaj333
WczorajWczoraj615
Ten tydzieńTen tydzień1579
Home Katecheza w Szkole Podstawowej Pożytek katechety – katechezy 29.10.2012

Pożytek katechety – katechezy 29.10.2012

 

„Niegdyś bowiem byliście ciemnością,

teraz jesteście światłością w Panu

... postępujcie jak dzieci światłości!”

(List Apostoła do Efezjan)

„Obłudnicy, czyż... tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić... Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.” (Ewangelia)

 

Zaglądam przed wyjazdem z domu do szkoły do mateusza.pl. Dostaję słowo natchnione na drogę? Jak będzie we mnie i w nas pracowało? Szkoła jest polem pacy (uprawy) słowa i całej Jego kultury. Szkoła ma i daje do dyspozycji narzędzie (urządzenia techniczne, organizacyjne i całą swoją „kulturę” osobowo-materialną). Jak to się dzisiaj objawi, dopełni, wypełni??? Kto, oprócz mnie , wierzy,  w świętość prawdy? Że ona nas wyzwala. Do wolności i dla wolności rodzimy się i żyjemy. „Uświęć nas w prawdzie” - to prawda uświęca? Naprawdę?

 

Wyjeżdżając, jeszcze przed lektura tych słów, cieszę się, bo zacznę przecież dzień pracy od modlitwy z dziećmi przed krzyżem. To ustawi cały mój dzień w szkole. Tak wierzę! Wyznaję -TAK WIERZĘ! - nie tylko w Roku Wiary (i Rozumu). Tak zapisałem w pierwszym wierszyku katechety 30 lat temu.

Do mnie nie przemówiło i nie przemawia samo Słowo Boże – w izolacji - ale Jego przełamanie się w zwierciadle wspólnoty, blask prawdy odbija się i interferuje. „Nikt z nas nie żyje i nie umiera dla siebie”.

Jesteśmy bogaci Obecnością (na wiele sposobów) Żywego Boga i symboli, a ubodzy tym, czego sobie nie powiemy, skrywając siebie (i Jego w nas) przed innymi.

 

Kl.2

Wyszło tak:

Rozpoczynamy – jak zawsze - aktem modlitwy. Tym razem trochę trwało nim się uciszyli, ale nastąpiło to bez moich interwenci, stałem z tyłu i czekałem. „Bądź wola Twoja”.

Ale w końcu musza paść jakieś moje słowa. Ale jakie? Za każdym razem, od 30 lat, to jest najbardziej tajemnicza chwila (mojej) katechezy.

Tym razem, popłynęły słowa (to zawsze jest czytanie większej i bliższej rzeczywistości) - „Pierwsze co możemy powiedzieć o Bogu, to to, że jest Niewidzialny. Ale zaraz potem, że przecież Bóg żyje z nami i wśród nas, a skoro jest Żywy i Prawdziwy, to musi zostawiać ślady”

 

Rozmawiamy więc o śladach - po pierwsze, że są różne.  Kto szuka śladów:

detektyw (wszelkich)

pies tropiący – zapachów

są ślady powypadkowe, ważne dla sądu, by powiedzieć, kto jest winny, a kto jest ofiarą

 

A ślady Boga? Czy zostawia jakieś?

No to przeczytam wam kawałek Pisma św., Biblii, jaki najpierw sobie przeczytałem, nim wyjechałem z domu... czyta go zresztą dzisiaj cały katolicki świat, w wielu krajach Wschodu dawno już przeczytali, bo tam dzień się wcześniej zaczyna.

Przeczytałem słowa łatwe i proste, nawet dla dzieci w klasie 2-giej, przygotowujące się wszak już do mistycznej przygody I Komunii św. Mają nawet, od tygodnia, w tym celu różańce i pokazany wzór dzieci z Fatimy. „Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci ukochane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was kocha... Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości!”

Sens czytania jest prosty, stylistyka nie, trzeba trochę dopasowywać-redakcyjnie do wieku.

 

Dzieci podprowadzone – z miłością – na ślad, rozgadują się o detektywach, psach tropiących itd. Ja wspominam swoje dziecięce lektury i filmy o Indianach, niezrównanych tropicielach śladów :-)

 

Rodzi się, wykluwa pointa:

- Pierwszym śladem Boga w nas (w naszym życiu) jest modlitwa, zapala światło, światłości z Wysoka.

A we wsi największym i pierwszym znakiem Jego Życia (obecności? - brzmi zbyt abstrakcyjnie, zwłaszcza w 2-gie klasie) jest kościół. Rysujemy z pamięci nasz kościół.

 

W ciszy z podkładem muzycznym i mnie światło zalewa. Przecież moja babcia, a dokładnie siostra babci, Maria Król, Królowa, dała na budowę naszego kościoła 27 sosen, tak jest napisane w książce. I była matką chrzestną pierwszej chorągwi parafialnej. Cóż tam chorągwi, ona i jej mąż, tutejszy z krwi i kości, choć nie z wykształcenia, Andziusiem zwany, zostali ojcem i matką prawie-adopcyjną pierwszego proboszcza Strachówki. To on tak uważał, za przybranego syna, tak się czuł i był z tego dumny! Tak opowiedział kiedyś kowal Bieniek, zza szosy.

A przed szkołą rośnie dąb pamięci, dla jej brata zamordowanego w Katyniu. Jakoś tak samo wyszło, przy okazji rozmowy o naszym kościele, dzieci prowadziły? Bóg? W każdym razie byliśmy prowadzeni śladami. Byłem zaskoczony – choć wrogowie w to nie uwierzą - oni wierzą, że ja to wszystko wymyśliłem (bo sami żyją w wymyślonym świecie). Ale choćby nie wiem ile razy powtórzyli zaklęcie o „siewcy nienawiści” i wymyślali-zachęcali, żeby mnie z Grażyną wywieźć na taczce gnoju, to nie poradzą, taki to (niewykonalny) ciężar zmienić Historię! Tuwim, Reymont, Mickiewicz, Norwid, Krasiński, Miłosz, Herbert... już napisali swoje tomy i strofy o „okopach Świętej Trójcy”, o tym, co prawa rwie, o tych, którzy krzywdzą człowieka prostego, o honorze... i odtąd, nam i wszystkim wiernym i światłym Polakom, stoją na straży prawdy narodowej, przekazywanej nawet w podręcznikach z pokolenia na pokolenie).

 

http://www.antoranz.net/BIBLIOTEKA/REYMONT/2ZIMA/R006.HTM

http://www.anikino.pl/dzieci.php?s=czytanki&id=33

 

Jest jeszcze jeden konkret z tej lekcji, dostałem rysunek krzyża na niebieskim tle, wykonany w domu przez jedno z dzieci. Sama z siebie uczennica przyniosła i podarowała. Bo chciała. Takie rzeczy zdarzają się w klasach młodszych.

A w starszych dzieją się inne rzeczy, trzech gimnazjalistów założyło stronę o muzyce w Internecie. Oczywiście się u nich zarejestrowałem, z imieniem i nazwiskiem, i będę tam, jeśli nie wyrzucą mnie-dinozaura, który – odruchowo? - pragnie być wszędzie tam, gdzie są moi obecni i byli uczniowie i uczennice i prowadzić z nimi niekończącą się rozmowę. O śladach Niewidzialnego? - także. Między innymi :)

 

Nikt nie żyje i nie umiera dla siebie, w izolacji, choć taką nową wiarę (post-komunistyczną) szerzy wśród nas wielu.

 

Na rysunkach dzieci charakterystycznym elementem naszego kościoła jest witrażowa rozeta. A czy wiecie, co jest w rozecie? - Matki Boskie: Jasnogórska, Ostrobramska i Kodeńska... ale widać je tylko od wewnątrz kościoła. Z zewnątrz jest to niewidoczne.

 

Kl.5

Temat – Ślady obecności Boga

 

1. Bóg jest Żywy

2. Żywy Bóg daje znaki, są Jego ślady w naszym życiu i w dziejach kultury i świata

3. Wielkim znakiem, śladem Jego obecności jest wyznanie wiary, „Credo” we wspólnocie.

 

***

 

Uczniowie wychodzą, stary katecheta zostaje w klasie. Gdzie ma iść? Gdzie ma śpieszyć? Biec?  - butów do biegania nie ma, wszystkie się zużyły, służyły dziesięciolecia, nawet dezodorant się wykończył, nowych skarpet już sobie nie kupuję, przy byle okazji i już takich nie pamiętam, wczoraj robiliśmy scrutinium przy niedzielnym stole, w poszerzonej rodzinie: Andrzej czeka na jakieś resztki z obiadu w Annopolu, nie ma pieniędzy, tzn. ma złotówkę, Hela – nie ma, pewnie razem się teraz zastanawiają jak zrobić coś do jedzenia, Łazarz, Zosia, Jasiek – tez nie mają, a ja się uż przyzwyczaiłem, że nigdy nawet złotówki nie mam w kieszeni. Gdzie mam iść, biec... Chcecie jeszcze o czymś z nami porozmawiać?

 

(W tym miejscu wyciąłem akapit, dokonując samo-cenzury, który wkleję w posta na blogu).

 

Kl.6

Temat – Ślady obecności Żywego Boga wśród nas

 

Wymieniają:

kościół (krzyż, cmentarz...)

modlitwa

wiara

osoby konsekrowane (księża itd.)

wspólnota wierzących

 

Patrzę na tablicę, myślę na gorąco, daję im zadanie – spróbujcie pomyśleć sami i w grupach, a potem uporządkować zapis na tablicę, przypisując liczby od 1 do 5 i uzasadnić.

 

Po jakimś czasie padają propozycje: numer jeden wiara, albo osoby konsekrowane i modlitwa. Wywiązuje się mała dyskusja.

Wniosek jest zaskakujący, ale bardzo mądry. Natychmiast się nim dzielę, przyznając, że właśnie zmieniłem zdanie. I że oni mają takie samo prawo, w sprawach swojej wiary i rozumu. Każdy może mieć swój porządek argumentów za „obecnością” i śladów Boga w swoim życiu, tylko dla siebie, ja także, nie mogę żadnego zapisać, jako obowiązującego, na tablicy. Nie ma jednego porządku tych argumentów! Nie można narzucić nikomu liczb od 1 do 5. Bóg jest Żywy, każda miłość jest taka sama i inna. Tylko ty wiesz, co dla ciebie jest numerem 1, a co 5. Każdy  ma swoją historię życia, wiary i rozumu. Ma też inną wrażliwość, talenty itd. Każdego miłość, między tobą i Bogiem, jest niepowtarzalna.

 

Uczniowie wychodzą... ten mechanizm już znacie. Ja zostaję przez chwilę, nie tylko by pozwijać wszystkie kable i pochować sprzęt do futerałów. Także by ochłonąć w ciszy i czasem zapisać dwa zdania.

 

Zastanawia mnie teraz, jak pogodzić wstręt (obrzydzenie) do siebie i mądre piękne czasami katechezy?

Wstręt się bierze ze stanu materialnego (nicości naszej), mądrość i piękno - z duchowego (absolutorium naszym, ciągle ponawianym przez Radę Najwyższą Królestwa Bożego). Amen.

Po odważnych, dla większości czytelników niebywałych słowach, przychodzi natychmiast refleksja - ale (tylko) żywy człowiek jest chwałą Bożą! - co na to odpowiesz? Jestem prawie powalony (zmiażdżony) ta prawdą. Nic na razie nie odpowiem, może jakiś fakt przyjdzie, się wydarzy, pomoże.

 

***

 

Patrząc z perspektywy dyżurnego korytarza widzę, słyszę i czuję, że mógłbym (chcę i chciałbym od 30 lat) stanąć naprzeciwko wszystkim i wyznać wiarę w sens tego wszystkiego. Ja, słaby sobą, ze wstrętem o sobie myślący, a zwłaszcza tak patrzący na siebie w lustrze i w pustej kieszeni. Mocny za to każdą katechezą, „dzisiejszą”, ostatnią, nawet jeśli słabą, zawsze przede wszystkim, śladami Boga sensu, Boga miłości, Boga spotkania i rozmowy serdecznej wewnętrznej, w której zawsze można się pomylić, zmienić zdanie itd. Mogę stanąć naprzeciwko wszystkim i im to powiedzieć, mój nietajemny sekret. Całkiem jawny, objawiony.

 

Kiedy zapisałem, dotarło do mnie, że mi to – innymi słowami - Wojtek napisał z rana w Księdze Twarzy. ŻE JESTEM BOGATY. To ciekawy paradoks.

 

Kl.3

Przypomnienie podstawowych zasad – żeby być uczniem muszę nauczyć się siedzieć, patrzeć, słuchać, odpowiadać. Żeby się modlić – muszę umieć i chcieć przez chwilę panować nad sobą.

 

Kto umie się modlić, staje się miejscem działania Ducha Świętego, tu i teraz, najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Tu i teraz.

 

Wreszcie mogłem też u nich opowiedzieć, o Jezusie-Sąsiedzie z wczorajszego kazania, bo święto urodziny kościoła parafialnego! I rysunek z wyobraźni. Trzy Matki Boże sławne dla Polaków: Jasna Góra,Wilno i Kodeń

***

Przy zupie usiadłem z uczniami, przy nauczycielskim stoliku nie było miejsca. I bardzo dobrze, bo zdałem sobie sprawę, że moje rozmowy są inne i choć nie pogadam sobie z koleżankami i kolegami w pracy, to zapiszę inną rozmowę, którą prowadzę z Niewidzialnym, ale także tę, która się toczy – między nami śmiertelnikami – za pomocą bloga. Pewnie gdybyśmy rozmawiali w realu, nie musiałbym (tyle) pisać  w wirtualu :- )

 

Ale – co to znaczy rozmawiać? - z głębi samego siebie?

„Jan Paweł II wiąże rozumienie dialogu z samoświadomością Kościoła. Świadomość ta „kształtuje się „w dialogu”, który zanim stanie się rozmową, musi naprzód by skierowaniem własnej uwagi w stronę „drugiego”, tego właśnie z kim mamy rozmawiać” (Redemptor hominis)

Podyktowane jest to rozumieniem dialogu jako daru a postawy dialogicznej jako „wymiany darów”.

Dialog ma swoje głębokie uzasadnienie, wymogi i godność, podyktowane tym, co w każdym człowieku zdziałał Duch Święty. Dialog cechuje poszukiwanie prawdy, dobra, sprawiedliwości, otwarcie na odmienność, poszukiwanie dobra” (DIALOG)

 

 

Kl.1

Chcecie siebie obejrzeć? Spojrzeć na siebie z boku, obiektywnym okiem aparatu fotograficznego i kamery filmowej? Powinniście, powinniśmy. Rozstawiam maszynerię i oglądamy ich – i całej wspólnoty szkolnej im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej - uroczystość ślubowania. Sami z siebie w trakcie seansu, w odpowiedniej chwili, reagując na odpowiednie zdjęcia i film, śpiewają hymn szkoły. Widać, słychać i czuć, że lubią (utożsamiają się z jego duchem, słowami, muzyką, przekazem?!). Ale chcą coś jeszcze zaśpiewać, co? - „Rysuję krzyż! Z biskupem Antonim Długoszem, biskupem „od dzieci”). Zostało trochę czasu, więc śpiewamy jeszcze wspólnie „Bóg jest miłością” księdza Derlowskiego!

 

Kl.4

Informują mnie o dniu marchewkowym, o którym nic nie wiedziałem. Byłem nieprzygotowany, nie miałem na sobie nic marchewkowego ;)

Mowa-trawa o skutecznym informowaniu świata o swoim istnieniu i dobrych pomysłach. Będą tej umiejętności potrzebować przez całe życie, w wieku, który się dopiero zaczął tuzinem lat.

 

Skutecznie informować! - to bardzo katechetyczny temat! Czy Bóg się zakrywa, czy odkrywa? Odkrywa – mówią prawie jednogłośnie! No, no! - nie spodziewałem się po nich takiej odpowiedzi, bo żyją przecież w otoczeniu bardzo skrytym.

 

Tak, nasz Bóg, Bóg Biblii, jest Bogiem, który się objawił! - do szpiku kości, do krwi i wody, która wytrysnęła z Jego przebitego boku...

 

***

 

Wicher prawdy dmucha mi w żagle całe życie. Żyję w niej, z niej i dla niej. Ona uczyniła mnie wolnym człowiekiem. Światło mi - w oczy ciała i duszy - świeci. Królestwo Boże jest i moją przypowieścią, przez wychowanie, wykształcenia, podróże, i działalność (patriotyczną, społeczną i zawodową).

 

PS.

„Religia to niesłychanie rozległe pole do filozoficznej refleksji. Wymaga umiejętnego posługiwania się metodą fenomenologiczną, biegłej umiejętności interpretacji hermeneutycznej, metody analitycznej; no i oczywiście filozofia religii wymaga znajomości tych wszystkich metod poznawczych, którymi posługuje się metafizyka czy ontologia... ostatecznie bowiem chodzi o to, aby zapytać, co o świecie, w którym żyjemy, mówi nam religia, co mówi o Bogu i o człowieku... [także danych nauk szczegółowych]. Bez tego materiału empirycznego bardzo trudno by było ustalić sens takich czynności podejmowanych przez człowieka religijnego jak ofiara, modlitwa i tym podobne.
Religię opisuje się jako wielość relacji między trzema biegunami: ja, ty (my) i Bóg... mamy więc w filozofii religii swoisty trójkąt, który wyznacza całość naszej refleksji w jej obrębie...

Nurtem myślowym, noszącym znamiona "zwrotu antropologicznego", jest filozofia dialogu, będąca niesłychanie doniosłym odkryciem, pozwalającym głębiej ująć owo bycie człowieka religijnego jako współbycie z Bogiem i drugim człowiekiem, czy też - mówiąc dokładniej - z innymi ludźmi... odkrywanie przed człowiekiem perspektywy ostatecznego ocalenia, czyli zbawienia jest istotą każdej tradycji duchowej, która ma cechy religijne.
Począwszy od oświecenia, poprzez "mistrzów podejrzeń" (Marksa, Nietzschego i Freuda) religia była odbierana jako rzeczywistość negatywnie oddziaływująca na człowieka, zaś ateizm jawił się jako zdrowa i uzasadniona postawa...

 

Rdzeniem Objawienia biblijnego jest wydarzenie, wydarzenie spotkania. Tak naprawdę mówimy wciąż o tym samym: o Bogu, o człowieku i o ich spotkaniu. Opisujemy i porządkujemy to doświadczenie... Jeżeli Bóg mówi do nas i objawia się nam, to chce to robić w taki sposób, abyśmy mogli zrozumieć... Stąd też, jeżeli Bóg z własnej woli chce się objawić, to chce to robić w świecie, w historii. My zaś, będąc świadomi takiej możliwości, powinniśmy pozostać otwarci i być gotowi na to objawienie...

Wiara jest bramą i drogą. Jest bramą, która otwiera nas na Boże Objawienie, daje nam "duchowe ucho" czy też - mówiąc inaczej - daje nam duchowy słuch, aby słyszeć Boga. Ale po przekroczeniu bramy kroczymy dalej, nie można zatrzymać się u wejścia. Dlatego wiara jest drogą, na której poznajemy coraz doskonałej Boga. Trzeba wierzyć w Boga i wierzyć Bogu, ale ta wiara nie jest ślepa. Daje ona poznanie, jak mówi tradycja credo ut intelligam, to znaczy wierzę, aby dostąpić głębszego poznania, ale także intelligo ut credam, rozumiem, poznaję, aby lepiej i pełniej wierzyć i zawierzyć Bogu. By wrócić do tekstu Coretha: najpierw pytam o Boga, szukam dróg wiodących do Jego poznania, a potem pytam Boga samego, który w swej łaskawości objawił nam drogi, pozwalające poznać, co należy czynić, aby dostąpić zbawienia. Poznaję Boga nie takim, jakim On jest, ale tyle tylko, o ile ta wiedza jest mi potrzebna do zbawienia. Bowiem w religii zawsze chodzi o zbawienie, a poznanie religijne nie ma służyć zaspokojeniu intelektualnej ciekawości, lecz osiągnięciu tego celu, jakim jest ostateczne ocalenie. W tym sensie dopiero wiara daje mi prawdziwe poznanie Boga, bowiem daje poznanie, które umożliwia zbawienie. Bóg prawdziwy bowiem to Bóg wierny, którego łaska trwa na wieki” (o. J.Kłoczowski)

 
Facebook Slide Likebox