Piłka kopana – Tłuszcz

Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś tam nie było.

Tym razem było „idento” .

Raz pod wozem:

POSTOLISKA – STRACHÓWKA 1 – 0

Byliśmy lepsi. Zdecydowanie lepsi. To my byliśmy częściej przy piłce. To my ciągle atakowaliśmy i bombardowaliśmy bramkę przeciwnika – fakt, że te strzały były ciut, albo za lekkie (no nie, Bartek?), albo kompletnie mijały się z bramką (no nie, Tomek i reszta?). TO MY!!! Niestety, przegraliśmy.

 

Raz na wozie:

 

MOKRA WIEŚ – STRACHÓWKA 0 – 4

Jak to dobrze, bez obrazy, że są takie drużyny, jak drużyna z Mokrej Wsi. Wszędzie są takie drużyny. My też nierzadko bywamy taką drużyną. To są drużyny – no cóż – „do bicia”. Dzięki takiej drużynie udało nam się troszeczkę podjechać na wozie, poprawić morale, nakarmić ego. Mecz do jednej bramki.

Na burcie: czyli, ni to na wozie, ni to pod wozem:

JASIENICA – STRACHÓWKA 1 -1

Jasienicy się baliśmy. Grali, widać było, bardzo składnie i ładnie. Ten mecz, to spotkanie miało nam dać drugie miejsce w grupie i przepustkę do gry o trzecie miejsce, więc postanowiliśmy walczyć. Zdecydowaliśmy przede wszystkim się bronić (czułem się przez chwilę Jose Mourinho) i w miarę możliwości przeprowadzać szybkie kontry. Tak też było. Tak wpadła dla nas bramka. Było blisko. Zabrakło ledwie minuty. Właśnie w ostatniej minucie (chyba zbrakło koncentracji) dostaliśmy bramkę na 1-1 i …..i…….i się spakowaliśmy, i pojechaliśmy do domu. Nie ma to jak w domu!!

Turniej udany! Zresztą, co tu dużo gadać, wiosna wróciła, bo się chyba zapomniała (każden jeden się czasami zapomina) – to ważne!

Dzięki – „Opaki”!! Brawo!!

 

Krzysztof Załęski