Rodzice
Facebook
Udostępnij
LICZNIK ODWIEDZIN
756620
DzisiajDzisiaj316
WczorajWczoraj476
Ten tydzieńTen tydzień792
Home Sport

Sport

PIŁKA KOSZYKOWA

 

JASIENICA

25.11.2014R.

Miejsce – X

Zostali powołani: Paweł Skowerski, Tomasz Fischer, Aleksander Kapaon, Dawid Malinowski, Michał Gawor, Daniel Łukasiewicz, Sebastian Czerwiński, Kamil Nojszewski, Paweł Grodkowski.

Osiem drużyn podzielono na dwie grupy. Pierwsza grupa to: Postoliska, Miąse, Tłuszcz, Mokra Wieś. Druga grupa: Strachówka, Jadów, Jasienica, Stryjki.

Więcej…

 

BIAŁA ARMIA

Co się działo w czwartkowe przedpołudnie na sali gimnastycznej Zespołu Szkół w Strachówce? Sprawdzaliśmy, czy potrafimy liczyć do 10. Latały buty podczas wykonywania kopnięć. Lataliśmy my, naśladując bociany i żurawie. Gdyby poduszki treningowe były wypchane pierzem, też z pewnością by latało J Krzyczeli uczniowie i sempai: kto głośniej. Zgaduj – zgadula: kto jest kto? Wszyscy przebrani w białe karategi.

Więcej…

 

POKAŻ NA CO CIĘ STAĆ!

 

Wszystko ma swój czas. Przyszedł czas, że grupa ćwicząca w naszej szkole karate zdecydowała się pokazać czego nauczyliśmy się przez te - już dwa - lata.

Stanęliśmy więc w szeregu przed kolegami i koleżankami z gimnazjum, by mogli poczuć na własnej skórze jak wygląda trening. Jedni „na macie”, inni „na widowni”, a to z powodu kontuzji, jakie członków grupy nękają… Choć w osłabionym składzie, bez s. Patryka i s. Krzysztofa, nie zrezygnowaliśmy. Sensei Maciej Wójcicki poprowadził zebranych przez tajniki sztuki walki. Z pomocą s. Mikołaja wytłumaczył co nieco: co, z czym i dlaczego, i zaprosił do zmierzenia się z samymi sobą w ćwiczeniach. Cieszę się, że znaleźli się chętni: Dominik, Tomasz, Przemek, Paweł, Sebastian, Kacper - brawo za odwagę! Wprawne ucho sensei Maćka wychwyciło nawet, że Dominik ćwiczył wcześniej sztuki walki. Najodważniejszą wśród dziewcząt okazała się Ola, która dołączyła do nas na prawdziwym popołudniowym treningu.

Tych, którzy chcą spróbować swoich sił zapraszam na treningi: wtorki i czwartki, godz. 16.30

 

Anna Fortuna

Więcej…

 

Turniej piłki nożnej w Jadowie

18.10.2014r.

SOBOTA

4 MIEJSCE

Na początku, czyli najsampierw, pozwolę sobie, bo chyba mogę, prawda? podziękować organizatorom za zaproszenie, pani Marioli za wszelaką pomoc (między innymi za zdjęć robienie), Szymkowi za pomoc i podtrzymywanie mnie na duchu i wszystkim rodzicom, którzy, w ten sobotni, kolejny dzień w naszym życiu, cokolwiek przyczynili się, wyszli naprzeciw, coś z siebie dali.

Było zimno. Może nie okropnie, ale bardzo. Niemniej jednak ktoś i kiedyś powiedział, właściwie to nie wiem kto, nie mam ku temu pamięci, że im gorsza pogoda, tym lepsza przygoda. No nie wiem, to chyba był jakiś człowiek kamikadze, amator, może nie kwaśnych jabłek, ale mocnych wrażeń. Tak, są tacy śmiałkowie, ryzykanci., desperaci.

Mimo to, dzieciaki pojechali i dali z siebie, poważnie, wszystko. No, może nie wszyscy.

Drużyn było pięć. Nie przyjechała drużyna z Myszadeł. Nie, nie wierzę, żeby nieobecność swoją zwalili na pogodę. Każdy grał z każdym, a mecze toczyły się na dwóch, talerzykami (firmy Nike) obstawionymi, boiskach. Dla drużyny, która pauzowała organizatorzy, rach-ciach wymyślili konkurs żonglerki. Wygrał jakiś chłopiec, który podbił piłkę, uwaga, aż 15 razy! Nasz Olek….zaraz…zaraz….ach, już wiem, 5 razy. Też nieźle. Mój rekord to chyba 6 – hehe.

W skład każdego zespołu musiała wchodzić chociaż jedna dziewczynka. My w swojej kadrze mieliśmy dwie, Jowitę Orzechowską i Żanetę Owsianko. Jedna taka, szkoda, że nie mam pamięci, z drużyny na pewno jadowskiej, to została wybrana zawodniczką imprezy. Pamiętam, zresztą nie tylko ja, że w tamtym roku, nie tylko została zawodniczką imprezy, ale nawet królem, a raczej królową strzelców. To ci dopiero dziewczyna! Jej szybkość, zdolność prowadzenia piłki, technika przyjęć i uderzeń, była porywająca.

A zawodnikiem imprezy, zawodów wybrano naszego Tomasza!!!Tomek jest dopiero w drugiej klasie a swoją lewą nogą strzelał bramki nawet z połowy boiska, czym zupełnie nas wszystkich zaskoczył. Wcale więc nie dziwne, że wybrano go najlepszym zawodnikiem.

W sumie po czterech spotkaniach zdobyliśmy 4 punkty i zajęliśmy 4 miejsce. Mogło być lepiej, wiadomo, ale jeden mecz, z dwóch dziwacznie przez los podsuniętych nam błędów, oddaliśmy. Natomiast w meczu z Jadowem nie mieliśmy nic do powiedzenia. Absolutnie!

Nie szkodzi! Już na wstępie zakomunikowano nam, że liczy się dobra zabawa, a sam fakt, że już jesteśmy, przyjechaliśmy czyni nas zwycięzcami.

Strzelali dla nas – Tomasz Buta (4), Alan Markiewicz (3), Aleksander Matak (1), Jowita Orzechowska (1), Mateusz Szatkowski (1).

Krzysztof Załęski

 

Więcej…

 

Wyjazdy na basen

Najsampierw, dość śmieszny, zależy dla kogo, żarcik o Jasiu na basenie.

Jasiu pyta się swojego trenera: „Panie trenerze, no i jak? Jak mi idzie? Dobrze? Bardzo dobrze – odpowiada ten. Jak tak dalej ci pójdzie, nalejemy wody do basenu. Hehe!

Podobnież w wojsku, nie wiem, ja nie byłem, też najważniejsza jest zaprawa.

Na wyszkowski basen jeżdżą, tak chciał los, dzieci z klas 3 i 4 Szkoły Podstawowej. Wyjazdy są całkowicie bezpłatne i odbywają się w ramach projektu, nie wiem jakiego, którego liderem jest Pan Rafał Gajewski z Urli, przyjaciel naszej szkoły, którego niektórzy pamiętają na przykład z wyjazdów na mecze legii.

Jeździmy w każdy piątek, po drodze zajeżdżając po nieliczną grupkę dzieci z Myszadeł. Jeździmy aż do odwołania. W sumie ma być około dziesięciu takich wypadów.

Dzieci są bardzo zadowolone, rzekłbym nawet – szczęśliwe. Cóż, do szczęścia tak niewiele trzeba. Do nieszczęścia też podobnież.

Jak ważne jest oswajanie, i sama nauka pływania, z wodą, tego chyba tłumaczyć nie muszę, nawet nie wiem czy potrafię.

Jedna grupa, podobnież ci lepsi, zaczynają już pływać na głębokim basenie. Sam zresztą widziałem. Bardzo dobrze im to idzie. Ostatnio ćwiczyli pracę nóg do kraula.

Na koniec morderczych ćwiczeń każdego czekają: zjazd krętą rurą (zjeżdżalnią) i skok do głębokiego basenu pod okiem instruktora. A już w autobusie pyszne kanapki zrobione, no raczej przez mamusie, i wesołe, przed weekendowe rozmowy.

Pani Iwona i ja też pływamy. A jak?

Podziękowania dla Pana Rafała, dla rodziców i dla dzieci, że im się chce chcieć. Oby tak dalej.

 

Krzysztof Załęski

 

Więcej…

 
Więcej artykułów…
Facebook Slide Likebox