Rodzice
Facebook
Udostępnij
LICZNIK ODWIEDZIN
753232
DzisiajDzisiaj104
WczorajWczoraj615
Ten tydzieńTen tydzień1350
Home WF z klasą OSTATNI BIEG

OSTATNI BIEG

 

XII IGRZYSZKA MŁODZIEŻY SZKOLNEJ

SIEDLCE – 29.04.2014.

Uf, kamień spadł mi z serca! Teraz spokojnie leży sobie na nerce, jak spadnie niżej, najniżej, na „glebę” podniosę go i rzucę jak najdalej od siebie, tyle tylko, że świat jest pełen kamieni, trosk zmartwień.

Tym razem się udało dotrzeć na miejsce i pobiec. Do tego to Ufo-ludzkie – „uf”.

 

Pojechaliśmy busem (ja i Marysia) z innymi biegaczami, z innych szkół, z innych gmin, aż do Siedlec, nad zalew zwany Muchawką. Wielkość zalewu to około 40 hektarów, a zbiornik gromadzi prawie 550 tysięcy metrów sześciennych wody zasilanej z rzeki Muchawka. Wspaniałe miejsce na dokuczanie rybom (wędkowanie) i swoim bliskim (piknik). Wystarczy mieć wędkę, albo rodzinę, albo to i to.

Igrzyskom przyświecały, oprócz słońca, rzecz jasna, różne wzniosłe hasła. Na przykład – „Wszystko dla zdrowia” , „Mały sport – wielka radość”, „Ruch rzeźbi umysł”. Na pięknym haśle, przymykając leciutko powieki, można naprawdę wysoko się wnieść, aż do samego….łohoho!

Marysia (zresztą cała nasza paczka) przed biegiem szukała cienia, co nie było wcale łatwe, bo go po prostu było tyle, co na lekarstwo, strasznie mało i nie dla wszystkich. Każdy pamiętał o tej nieszczęsnej przygodzie „krzyżaków” i ich kompanów pod Grunwaldem, co to czekając na wielką bitwę stali na słońcu, jak jakieś słoneczniki i przegrali. Nauka też chyba nie lubi słońca, bo często idzie w las, szuka cienia, a może po prostu od jego nadmiaru wyparowuje.

Więc trzeba było wygrać ze słońcem i ze stresem. Każdy wybiera dla siebie najlepsze sposoby, metodę. Na tym to polega.

Marysia okazała się 17 zawodniczką, biegaczką, dziewczyną w całym województwie Mazowieckim w swoim roczniku!!!! Przecież to genialny wynik!! No i była najlepsza z naszej „paczki”, a tego to się nie spodziewałem.

Wystartowała bardzo dobrze, żeby być na początku, żeby się nie przepychać, później zwolniła, żeby wytrzymać i na końcu przyśpieszyła, połykając jeszcze po drodze kilka innych zawodniczek. Innymi słowy biegła bardzo świadomie, nie na łapu-capu, na dzika, nie na hura, nie z górki na pazurki. Ale to przecież ikona naszych biegów, doświadczona zawodniczka. Szacun!!

Marysia po biegu trochę wyglądała jak Lee po walce z Hanem, ale to koniecznie trzeba znać film „Wejście smoka”. Marysia to Lee, a Han, to „krzaczory”. To są właśnie biegi przełajowe.

Brawo!!

 

KrzyszTof Załęski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Facebook Slide Likebox